
Przedwczoraj mierzyłam kostiumy kąpielowe... stwierdzam ze po wyjściu z przymierzalni powinnam zmienić nick z pinkMonkey na pinkPIG!! albo pinkGREATPIG! No i tak jak wyskoczyłam z kostiumów jak poparzona tak samo podjęłam decyzję o zdrowszym odżywianiu i jakiejkolwiek dawce ruchu... Zawartość coli i fastfoodów w mojej krwi sięgneła górnej granicy.. i teraz niech spada! Moj organizm jest oczywiście bardzo niezadowolony z tego ze daje mu surówkę zamiast tłuściutkiej tortilli albo pizzy z majonezem...i odwdziecza mi się nieznośnym bólem głowy.. ale..checsz być piękna..a przede wszytskim ZDROWA..musisz cierpieć ..ale tylko pierwsze dni..a potem cieszyć się zdrowym jedzeniem. Niech się stanie..
uf
K
Dziękuję, Kasiu:) Bardzo się cieszę!!!!!!
OdpowiedzUsuńJuż wysyłam maila z adresem:)
A z tym ruchem, to fakt- takie są czasy, mój mąż niedawno na pytanie "Jakiś sport uprawiasz?" odpowiedział "Tak, jazdę samochodem";) A ja kupiłam sobie niedawno rower i jak jest pogoda, to wszędzie poruszam się na dwóch kółkach. Ale Ty wyglądasz świetnie i tak szczerze, to nie sądzę, byś musiała się odchudzać:) Buziaki!!
Zazdroszczę takich umiejętności;)
OdpowiedzUsuńI podziwiam:*
OJ TO SAMOZAPARCIA ZYCZĘ,,,,JA MIAŁAM OSTATNIO PODOBNE UCZUCIA W PRZYMIERZALNI Z KOSTIUMAMI KĄPIELOWYMI....
OdpowiedzUsuńno tak.. ja nawet nie musiałam kostiumów przymierzać.. widzę co się dzieje.. i mam takie postanowienie od dzisiaj właśnie... ale co z tego będzie........?
OdpowiedzUsuńKasiu, dziękuję bardzo za wymiankową paczuszkę :) czy moja do Ciebie dotarła?
OdpowiedzUsuń