
niedziela, 12 września 2010
kiedy pada deszcz...

piątek, 10 września 2010
Fever ray-When I growe up
słysząc tę muzykę przenoszę się w inny wymiar...przepiękny teledysk pokazała mi przyjaciółka i zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Jest splotem bardzo fajnych skojarzeń..niektóre zimne i dziwne jesienne wieczory, serial carnivale..twin peaks... niektóre momenty w naszym życiu, które po latach wydają nam się całkiem nieprawdopodobne..aż z czasem nie jesteśmy pewni czy były snem czy jawą.. trochę przeszłości..młodzieńczych fascynacji.. wiary, w jeszcze wtedy "wykonalne niewykonalne".
czwartek, 9 września 2010

Remonty pełną parą...i choć priorytety się mnożą ..kaloryfery, zawory, rurki, wkręty, obejmy, to dobrze się wyspać jest jednak najważniejsze dlatego postanawiamy z Ulubionym przemalować nasz pokój-ponurak na jasno-szaro..ze zgniłej śliwki do surowej szarości..na pewno pokoju zrobi nam się dużo więcej a światło będzie miało się wreszcie gdzie podziać. Na dobry koniec dnia kilka wspomnień z minionych wakacji..

Jednak nie powstało dziś zbyt wiele... efektem dzisiejszego dnia wolnego są polakierowane drzwi do nowej łazenki i wycyklinowana podłoga.. moja wyobrażnia pracuje na coraz wiekszych obrotach. Juz widze bielony kredens pod umywalką i czuje aromatyczne świeczki podczas kąpieli.. z dnia na dzień coraz bliżej :) Na dzień dzisiejszy wygląda to tak
Dziś dzień wolny od pracy...powinna wyjść ustawa ze wszytskie dni wolne od pracy powinny być słoneczne...a jeśli nie słoneczne to przynajmniej miłodeszczowe...ciepłofilmowe.. albo po prostu wspólne.. dzisiejszy dzień nie jest żadnym z wyżej wymienionych..dzisiejszy dzień jest leniwy..choć gdzieś w głowie świtają jakieś pomysły..ale daleeeko. Może do wieczora jednak coś powstanie.
Wczoraj natomiast był dzień słoneczny ..w pracy.. miłym akcentem był śliczny prezent od koleżanki.. cudowna rękawica kuchenna i urocza pidżamka.. w sam raz na te leniwe dni.
piątek, 4 czerwca 2010
Dziś kilka moich skarbów. Cudowna szkatułka od Taty..(jak dobrze mieć w rodzinie podobnego sobie zbieracza) :)... aparaty to skarby mojego Lubego natomist obrazek jest pamiatką ze starego mieszkania Babci. Za moment wybieram się na działkę, na pewno z aparatem bo jest co uwieczniać..Domek na działce ma ponad 100 lat i choć nie jest urokliwym drewniaczkiem a zwykła chałupą to czuję się tam jak w bajce..może przez wspomnienia z dzieciństwa..stare drzewa na których budowałam fortece..strych owiany tajemnicą czy obrazy przodków spoglądających podejrzliwie z pobielanych ścian... Dziś już niewiele z tego zostało jednak klimat ten sam. Postaram się zamknąć ten urok w aparacie :)
wtorek, 1 czerwca 2010
poniedziałek, 24 maja 2010
piątek, 21 maja 2010
Wycieczka do Otwocka

Dzis od rana chodzą mi po głowie te urocze drewniaki... jeszcze zimą z Tż'em wybraliśmy się na wycieczkę do Otwocka. Najchetniej wzielabym te zaniedbane domki pod pachę i wszytskie przywiozla ze sobą. Miłość od pierwszego wejrzenia.
Dziś kolejny moment przełomowy w wykonczeniu domu. Od ponad roku wspolnie z Tż'em i kotem Anatolem mieszkamy w domku pod lasem. Jest to dom dwurodzinny. na dole mieszkają Teściowie zaś górę ,poddasze okupujemy my. W skład naszego terytorium wchodzi kiszkowaty hol, dość duży salon z aneksem kuchennym i tarasem (nad garażem), dwa pokoiki (z których mamy zamiar wydzielić garderobę) i łazienka. Jedynym miejscem w którym aktualnie funkcjonujemy w naszym mieszkanku jest fioletowy pokoik, pełniący funkcję wsztskich innych pomieszczeń niezbędnych do życia..:) (poza łazienką do której biegamy po schodach na dół) I dziś w koncu nadszedł dzień kiedy prace idą dalej..wylewka w łazience..poza fioletowym pokoikiem i tarasem gdzie ułożone są płytki nawierzchnią podłogową jest rozmachany łopatą, z ułańską fantazją...... beton, także taka wylewka to poważna sprawa :)
Prezenty i potwory
Słońce od rana napawa optymizmem..ja dostałam dzis prezent nie tylko od słońca ale i od Taty.. nacieszyć się nie mogę.. niedość, że cieszy oko to i raczy cudowną wonią ziół i kwiatów. Bajka
Dorzucam jeszcze kilka ostatnich potworów powstałych w deszczowe dni.
czwartek, 20 maja 2010
Piersze kroki

Gdyby nie aparat widziałabym dużo mniej :)
Jestem w fazie urządzania..a w zasadzie podstawowego wykańczania domu.. zamierzam na bieżąco dzielić się postępem prac :)
Etykiety:
fotografia
Subskrybuj:
Posty (Atom)